Rumunia pechowa dla naszych siatkarek
Anna Podolec i Iwona Waligóra rozwiązały swoje umowy z klubem Dinamo Bucuresti. Jakie były powody takiej sytuacji i gdzie zagrają teraz Polki? Naszemu portalowi udało się tego dowiedzieć!
Iwona Waligóra w tym sezonie zdecydowała się na przejście do rumuńskiego Dinama Romprest Bucuresti. Dla wielu osób transfer wychowanki klubu z Bielska-Białej był sporym zaskoczeniem, ponieważ jak dotąd nic nie zanosiło na zmianę środowiska. W grudniu 27-letnia przyjmująca przyznała, że kierowała nią głównie ciekawość: "Miałam jeszcze kilka innych propozycji, ale zdecydowałam się właśnie na tą. Kierowała mną ciekawość, chęć poznanie czegoś nowego, zmiana całkowicie otoczenia."
W grudniowym wywiadzie dla naszego portalu była zawodniczka BKSu mówiła także, że ma nadzieję na bezproblemową współpracę z jej nowym klubem: "Obyśmy nie miały takich przykrych doświadczeń, jak nasze koleżanki. Mam nadzieje, że bez problemu dobrniemy do końca sezonu. Miałam lekkie obawy przed wyjazdem, ale myśl, że będziemy tutaj we trójkę, była bardzo budująca."
Niestety, fatum nad polskimi zawodniczkami grającymi w Rumunii trwa w najlepsze. Iwona Waligóra rozwiązała kontrakt z wicemistrzem Rumunii.
Jak udało nam się dowiedzieć, powodem odejścia Polki była niedostateczna opieka medyczna: "Odejście było moją decyzją. Powodem był brak opieki medycznej. Trzy tygodnie przed Świętami Bożego Narodzenia doznałam lekkiego urazu naciągnięcia mięśni brzucha. Nie potrafili mi dostatecznie pomóc, abym mogła szybko wrócić na parkiet. Zrobiono mi USG, lekarz zdiagnozował naciągnięcie mięśni brzucha. Za każdym razem, kiedy chciałam wrócić do treningu, po jakimś czasie ból powracał." – wyjaśnia Waligóra. To jednak nie jedyny powód odejścia. Jak się okazało, prezes Dinama nie ułatwiał całej sprawy polskiej zawodniczce: "Współpraca z prezesem stała sie bardzo nieprzyjemna. Nie potrafił tego zrozumieć, a co istotne - pomóc. Trener rozumiał mój problem, wiedział, że tylko odpowiednia pomoc medyczna pomoże uporać sie szybko z kontuzją. Niestety, nie otrzymałam jej."
Obecnie gra w drużynie Dinama Bucuresti to już historia. Iwona Waligóra, aby wyleczyć kontuzję do końca, udała się do Polski, a konkretnie do Bielska-Białej: "Wróciłam do kraju. Dzięki współpracy z Reha-Forma w Bielsku-Białej, zrobiono mi serie Algonixu i w Klinice „Pod Bukami” wstrzyknięto płytkowy czynnik wzrostu. Do tego odpowiednio prowadzona rehabilitacja przez Piotra Habdasa oraz jego zespół pomogła wyleczyć kontuzję w bardzo szybkim czasie."
27-letnia przyjmująca obecnie przebywa już w nowym klubie, którym jest belgijskie Charleroi Delphins. Wydaje się, że kłopoty polskiej zawodniczki dobiegły już końca: "Powoli tutaj dochodzę do siebie. Muszę poświęcić troszkę czasu, żeby nadrobić czas, w którym byłam poza treningami stricte siatkarskimi. Tutaj powoli i spokojnie mogę to zrobić. Jestem już po pierwszych treningach."
Również Anna Podolec zerwała umowę z rumuńskim klubem. Jak informuje nas menadżer siatkarki: "Powodem była kondycja finansowa klubu oraz napięta sytuacja w drużynie spowodowana niezadowalającymi wynikami zespołu. W międzyczasie napłynęła inna oferta co skłoniło nas do podjęcia działań.”
26-letnia przyjmująca zdecydowała się na ofertę z Rosji. Zawodniczka zagra w klubie Avtodor-Metar Czelabińsk.
Jak dotąd żadnej polskiej zawodniczce nie udało się dotrwać do końca sezonu w klubie z Rumunii. Przypomnijmy, Milena Radecka odeszła z Metalu Galati z powodu kłopotów finansowych, natomiast Milena Rosner nie mogła zaklimatyzować się w drużynie z Bukaresztu. Do grona pechowych zawodniczek dołączyły Anna Podolec i Iwona Waligóra. Czy Sylwii Wojcieskiej uda się wytrwać do końca sezonu? Czas pokaże.
fot. csdinamo.eu
Komentarze: